Tańce, hulanki, swawole..

07/02/10

Rozsmakowaliśmy się w balach i byłoby niepoważnym nie skorzystać z kolejnej okazji :) Tak więc strój włóż! Do zabawy marsz! Był wodzirej, zabawy z innymi dziećmi, a dla matki spotkanie z innymi rodzicami, na które oczywiście nie ma kiedy indziej czasu. Grzesiu bawił się przednio, jednak dzień był zupełnie zwariowany. Najpierw przedszkole, potem zajęcia SI, odebranie Krzyśka spod szkoły, szybkie wrzucenie kanapek, spakowanie stroju i jazda. Zaneleźć miejsce przed MDK-iem to wyczyn godny najwyższych wyróżnień. Nam się udało :) W zeszłym roku Grzesiu wytrzymał na balu 10 minut po czym stwierdził “drzwi, drzwi” i tyle było zabawy. W tym roku wytańczył caluską godzinę bez uciekania z naszych rąk, dotrwał do najważniejszej części imprezy (czyt. poczęstunku), zdążył oblać się sokiem i zakończył swój udział słowami “Tata, daj mi połóż do łóżeczka”. No więc pojechalismy się położyć. Ostatnio pojawiły się nowe zwroty. Leżąc w łóżku woła : “Mamo, połóż się do łóżka. Chodź do łóżka”. jeszcze nie tak dawno było : “do łóżka, do łóżka”. Fajnie słyszeć, że jest się potrzebnym .

dsc01641a-medium

dsc01642a-medium

dsc01659a-medium

Dzielę się moją radością

02/02/10

Tyle rzeczy ostatnio zwala mnie z nóg. Dzień wydaje się być za krótki, ja zbyt zmęczona, czas za szybko płynący. Stawia na nogi : kawa, zjedzona potajemnie czekolada (trzeba pamiętać, aby papierek wyrzucić przed powrotem do domu!), muzyka relaksacyjna (cokolwiek by to znaczyło), planowanie podróży, czytanie o nich, śpiewanie piosenek podczas jazdy samochodem (aktualnie Ania Dąbrowska za całą dychę :), radość z wystawy, która wkrótce dzięki nieznanym mi dziewczynom z całej Polski (dziękuję Ci Małgosiu-Malgwo jedna !), telefon od Edytki-Miluszki, która zaoferowała się, że przygarnie całą naszą rodzinę na swoje 35m (co prawda do pawlacza, ale zaoferowała! hi hi hi hi) i podzieliła się dobrymi wieściami. Tyle wiadomości musi pomieścić moja głowa, że chciałabym czasami zresetować wszystko i zrobić miejsce tylko dla tych potrzebnych. Dzisiaj jest nia wiadomość na która czekałam od wielu lat. Odpowiedź na to pytanie nie dawało mi spokoju. Tyle razy zastanawiałam się, co będzie z naszym Grześkiem dalej, po zakończeniu przedszkola. Dzisiaj moge przekazać Wam dobrą wiadomość - w moim mieście, Tychach, zostana otwarte oddziały dla dzieci autystycznych!!! Moje dziecko będzie miało szansę na pracę w grupie do 4 osób i dostęp do wyposażenia, jakiego ja nie mogę mu zapewnić. Co prawda nie w tym roku, bo będziemy go odraczać od obowiązku na rok, ale za rok! Juz za rok! Teraz chciałabym tylko jednego - by ludzie pracujący z naszymi dziećmi chcieli nam pomóc, chcieli być przyjaciółmi naszych dzieci. Że płaczę? To szczęście. Takich łez życzę sobie każdego dnia.

_10_0460-medium

A jeszcze niedawno był taki malutki! 2003r.

Zima , więc i bałwan być musi!

30/01/10

Nie ma co pisać. Pokazać trzeba, jak moi faceci spędzają czas poza domem. Śniegu nasypało, temperatura ciut spadłą, więc lepienie czas zacząć :) Za oknem stanął najprawdziwszy w świecie bałwan. Początkowo miał nos z patyka, bo chłopcy nie potrafili odszukać marchewki w lodówce. Niby przestrzeń ograniczona, ale faceci tak już chyba mają, że jak coś na nich nie wyskoczy, nie spadnie lub samo nie zamacha - tego nie ma. Przynajmniej w ich mniemaniu. Marchewkę matka znalazła i bałwan może oddychać pełnym nosem :)

dsc01552a-medium

dsc01560a-medium

dsc01566a-medium

dsc01613a-medium