Czasami…
01.19.10
Czasami jest też taki dzień, że chciałoby się przykryć kocem i udawać, że nas nie ma. Albo posywać się magicznym proszkiem FIU, by przenieść się : a) w inne miejsce; b) w inną czasoprzestrzeń, c) zatrzymać czas ; d) albo co tam sobie chcecie wpisać. Tylko czemu to właśnie dzisiaj! Nie jestem przygotowana na znoszenie własnych niepokojów, lęków i strachów wewnętrznych. Nikt tego nie uczy a mądre książki zawsze potrafią znaleźć jakieś rozwiązania. Czemu tylko te rozwiązania nie pasują mnie jednej skoro są takie uniwersalne? Że niby książki nie te? Przerasta mnie codzienność. Dzisiaj 1:0 dla niej. Okazuje się, że ja - taka niby wygadana, taka nienajgorzej poukładana, jestem najzwyczajniej w świecie jednym wielkim lękiem. Boję się podjąć ważne decyzje, choć decyduję za innych. Mądrzę się i tyle. Jeszcze nie tak dawno opowiadałam o rodzicach, którzy więcej mówią niż robią. Którzy zatrudniają speców, aby nie spędzać czasu z własnymi dziećmi. Powinnam teraz do każdego z nich, choć o nikim personalnie nie myślałam, wysłać list z przeprosinami i bić się w pierś, kiedy piję kawę a mój małż zapinkala na terapie z Grześkiem. Wściekam się, gdy nie potrafię opanowywać swoich własnych emocji, gdy te robią ze mną co sobie żywnie chcą. Chciałabym pisać, że tyle rzeczy do przodu idzie a mam poczucie niepokojącej stagnacji w pracy z Grzesiem. Najzwyczajniej markuję pracę. Nie mam poweru. Brak mi pomysłów, które chyba w sen zimowy zapadły. Najchętniej wysłuchiwałabym, że nie mam czym się martwić, bo czasami jest taki moment, że trzeba odpocząć. Moje ciało zaczyna dawać mi sygnały, że to nie żarty a ja wmawiam sobie, że dam radę, że wszystko uda się pogodzić. Czasami trzeba wsłuchać się w swoje ciało i pozwolić przykryć się kocem.


Może po prostu trzeba czasem odpuścić sobie i dac swojemu ciału a przede wszystkim glowie odpoczynek. I nawet nakryć się kocem żeby potem wyjśc spod tego koca silniejszą
Tak jak pisałam u siebie…wierzę, że istnieje równowaga w przyrodzie, że jak coś tracimy to lada chwila a życie podrzuci albo dobrą myśl, albo sytuacja tak się ułoży, że coś nam w końcu zacznie się udawać. Wiem jak Ci ciężko, bo sama też przez lata niosłam wszystko na moich barkach. Nie zapędź się jednak…daj sobie czas…daj wam czas, choć wiem,że w naszych domach nie działa to zbyt na korzyść i choć to wydaje sie wszystko bez sensu to sens się pokaże… Wierzę w to.
Czasami naprawdę warto spasować. Bywa, że dopiero kiedy opuszczamy ręce, problem rozwiązuje się sam. Może dlatego, że nie narzucamy żadnego scenariusza biegowi wydarzeń?
http://www.dzieciowo.pl
Gosia czy Ty mieszkasz w mojej głowie i serduchu? Chyba mieszkasz bo mi z głowy stan umysłowy wyjęłaś i przelałaś na bloga(!)
Ja po prostu odpuściłam. Pozwalam sobie na tę niemoc. Choć komfortowe saqmopoczucie to to nie jest…
ściskam Cię.
Siły nie mam
DOBRZE ŻE PISZESZ!
Hej Aguś:) wiem jak to jest kiedy wkładasz w coś całe serce, duszę, zapał a sprawy i tak idą swoją drogą. Co Ci będę pisać, zima, mróz, brak słońca i możesz sobie dopisać jeszcze co chcesz:) To minie:) i znów będzie woisna, ptaki, słońce a po niej lato:):):) (mam nadzieję). Będzie już tylko lepiej:) Ściskam Cię mocno:)
People deserve good life time and mortgage loans or commercial loan would make it better. Just because people’s freedom is based on money state.