Lata świetlne…
01.26.10
mnie tu nie było. Tyle rzeczy się dzieje. Zima ogarnęłą całą Polskę a ja cieszę sie tylko, że nie mieszkamy nad Bugiem a jedynym zbiornikiem jest nasze Paprocańskie Jezioro. Mróz ściął w weekend taki, że niezbyt chciało się nos wychylać. Każdy argument, żeby zostać w domu był dobry. A że w papierzyskach tonęłam, więc przed południem chłopaki na spacer poszły same. Pozazdrościłam jednak słoneczka za oknem i drugi spacer uskuteczniliśmy wspólnie. Śnieg skrzył się aż do bólu oczu, ludzi niezbyt dużo. Kierunek marszobiegu wyznaczał Grzesiek. Brakowało nam tylko kijków do north walkingu. Niestety nie udało nic się ulepić. Plusem był jednak brak dzieci na placu zabaw. Caluśka zjeżdżlnia dla nas ! Po około 40 minutach wiedziałam dlaczego
Zaczęły boleć mnie czubki palców u rąk . Jak to dobrze, że mieszkamy bliziutko.





