Niech żyje bal!

01.30.10

“W karnawale, w karnawale przystrojone wszystkie sale…” , więc nie można siedzieć w domu, gdy inni się bawią. Dla wielu dzieci bal przebierańców to prawdziwa frajda. Dla Grzesia…hm, różnie to bywa. Pierwsze dwa bale w swoim życiu przeleżał w łóżku, bo zmogła go choroba. Kolejnych nie odpuściliśmy. W zeszłym roku przebrany za zielonego skrzata skakał w zielonych rajtuzkach. Czapeczkę udało się założyć tylko na krótką chwilę. Tak więc matka , czyli ja, miała nie lada problem w tym roku, żeby wymyślić strój. Król? Super pomysł, tylko przekonajcie młodego, że król MUSI mieć koronę a ją zakłada się na głowę. NO i przydałby się płaszcz, który zapina się pod szyją. Niestety moje argumenty nie trafiły :) Wykonałam kilka nalotów na ciucholandy w nadziei na natchnienie, ale to dotyczyło tylko 2-3 latków a takowego szkraba nie posiadam. Los jednak wynagrodził moje twórcze poszukiwania i … tadam! …znalazłam strój, który po kilku drobnych poprawkach odpowiadał naszegu synowi. Dał się w niego włożyć i nawet koniec nosa i policzki pomalowaliśmy kredkami. Zabawa była przednia o czym świadczy długość zabawy Grzesia. 3 godziny! Z dziećmi, muzyką i na pełnych obrotach. Udało się!

dsc01572a-medium

1 komentarz do “Niech żyje bal!”

  1. jr 01/02/2010 o godzinie 23:03 napisał(a):

    Super strój!!! I ważne, że zabawa była przednia!!!

Zostaw komentarz

Spam Protection by WP-SpamFree