Dobre wieści nie są złe :)

03.03.10

Grzesiu właśnie usnął. Chodzi spać regularnie i przesypia noce. Oby jak najdłużej, bo daje to nam szansę na kolejny dobry dzień. U nas wiele zawirowań, co stwarza wiele napieć i niekontrolowanych wybuchów emocji. Tych pozytywnych niestety jest mniej. Odwiedzam blogi o gotowaniu i uczę się żyć oszczędnie. Powolutku, a dorobię się niezłej kasy za poradniki w stylu “Jak wydać 20zł i zaoszczędzić ” lub “Coś z niczego”. Dzisiaj jeden z tych dni, gdy chce się tylko kubka kawy i świętego spokoju. A tu taka wiadomość! Dobrze mieć koleżanki kolonijne :), choć to 24 lata temu chyba było. Wrażliwiec, który wydeptał ścieżkę do samego prezesa chyba! Jeśli wszystko się uda będziemy mieć swoją skarbonę na cele Grześkowe w sklepie firmowym Browaru Tyskiego. Teraz trzeba tylko liczyć na hojność wrzucających. Że konflikt interesów? Jak mogę przyjmować kasę od tych, którzy wpadają po piwo?  Oczywiście, że mogę. I przyjmę. A Tobie, Monika wielkie dzięki, że chciało Ci się podzwonić, popukać, podeptać, choć wcale nie musiałaś. Mogłaś jak wiele innych, którzy znają nasz problem powiedzieć - “radźcie sobie” albo poklepać mnie po ramieniu i szepnąć: ” jakoś to będzie”. Radzimy sobie. Jakoś. Chcielibyś lepiej. Czemu tylko doba jest taka krótka? Mimo wszystko nie tracę nadziei, że jak zawsze wszystko się poukłada. Trzeba tylko temu “czemuś” pomóc. Dokonać wyboru spośród tego co ważne i mniej ważne. Odrzucić to, bez czego można żyć a dbać o to, co nadaje naszemu życiu barwy. Mogłabym tylu rzeczy się pozbyć! Nie jestem w stanie zrezygnować z ludzi, ze spotkań z nimi, rozmów. Kolekcjonuję mądre słowa. Zapisuje je na kartkach, wkładam do opasłych notesów. Oglądam kilkanaście razy filmy, w których za każdym razem odkrywam coś nowego. Szkoda,, że dnia tak jak filmu nie da się powtórzyć :)

Dzisiaj wieczorem , w porze kolacji zabrakło nam chleba. Wymieniliśmy między sobą kilka zdań.
Ewa: Czy Grzesiu gdzieś wychodzi? (patrząc na młodego stojącego koło drzwi)
Ja: Pewnie do sklepu idzie. (z uśmiechem)
Krzysiek do Grześka : Gdzie idziesz?
Młody: Po chlebek . :) cha cha cha
I może nie byłoby w tym nic zaskakujacego, gdyby nie fakt, że młody był ubrany w kalesonki i spodnie do wyjścia :))
Żeby każdy facet tak szybko reagował na słowa mimochodem wypowiadane przez kobiety! Brawo synku! :)

Ewa: Grzesiu, ile ważysz?
Młody: Pięć minut.
Oj, chciałabym tyle ważyć! :)))

“Jest taka żydowska opowieść. Typowy żydowski dowcip. Ojciec uczył małego synka odwagi. Powiedział mu:”Skacz, złapię cię”. Chłopiec zaufał ojcu i skoczył. Gdy ojciec go złapał, chłopiec poczuł, jak wypełnia go miłość. Gdy go nie złapał, pojawiło sie coś więcej-życie. Amen” /”Kiedyś mnie znajdziesz” reż. Helen Hunt/
http://www.youtube.com/watch?v=To5p6JCSy_0&feature=related ostatnie sceny
http://www.youtube.com/watch?v=o6ARxzCiUZ4&feature=PlayList&p=D457D8BF5F02B377&index=0&playnext=1 Tina Dico, odkrycie pofilmowe - słuchać w słuchawkach :)


2 komentarzy do “Dobre wieści nie są złe :)”

  1. Kasia Krala 04/03/2010 o godzinie 20:21 napisał(a):

    ja mam tylko dobre wieści!!!zajrzyj proszę do poczty…

  2. mbabka 12/03/2010 o godzinie 09:07 napisał(a):

    Reakcja Grzesia zupełnie na miejscu - jakże to, by kochanym osobom zabrakło chleba! :)Pozdrawiam serdecznie

Zostaw komentarz

Spam Protection by WP-SpamFree Plugin