Hej morze, góry, las la la la
07.09.09
Walizy, plecaki, reklamówki, sterty pojemników, koszy spakowane. Możemy wyjeżdżać. Tak napisałam kilka godzin temu. A tu jakimś fatalnym zrządzeniem losu wyrzuciło mnie i zeżarło to, co napisałam. OK! Jak nie drzwiami to oknem. Napisze jeszcze raz. Niech sobie nie myślą, że się mnie pozbyli
Krzysiek ma zadanie specjalne na czas wakacyjnego pobytu - trzymać mnie za ręce przy kolejnej okazji kupienia młodemu t-shirta. Jak Boga kocham, że nie wiedziałam jakie ilości kryją się w zakamarkach szafy, komody i schowka letniego. Wpadla mi jeszcze w ręce jakaś reklamówka a tam… jak myślicie, co?…tak! też trykotki. Co prawda nie nówki-nierdzewki, ale na wieś jedziemy! A tam lans nie obowiązuje. Mamy w planach: łażenie na bosaka, kąpanie się w okolicznych jeziorach, pożeranie niemytych owoców, karmienie zwierząt gospodarzy, pomoc w pracach na wsi, dojenie krowy, picie kawy o świcie, siedzenie przy świecach o zachodzie, nadgonienie miliona partii w karty, scrabble i memo, długie rozmowy o niczym, ściskanie dzieci do utraty tchu (oczywiście swojego, a nie dzieci), czytanie książek, malowanie paznokci (Iza, pozdarwiam :), wypatrywanie bocianów, fotografowanie, błogie nicnierobienie, wysłanie zegarków na urlop… Co prawda w tak zwanym międzyczasie niektórzy z nas będą jeszcze jeździć na rowerach a inni ćwiczyć sylaby: pa, po… ma, me… oraz całą masę innych, ale nastawiamy się na wypoczynek. Tak bardzo się cieszę. Wracamy za 2 tygodnie, więc jeśli stęsknicie się - piszcie, wysyłajcie komentarze a ja odpiszę po powrocie. O ile wrócimy!
Życzymy Wam słońca w sercu. Cała reszta jest tylko siłą wyobraźni a tej nie powinno Wam zabraknąć. Ściskam mocno i uciekam na lampkę różowego wina.



Udanego wypoczynku
Wypocznij trochę za mnie