Zapach wakacji

07.10.10

Tydzień w Kamesznicy z Grażynką, naszą przyjaciółką, minął tak szybko, że choć dopiero dzień jesteśmy w domu, to już zaczynamy tęsknić za błogim lenistwem. Rano ktoś budził resztę zapachem kawy. Śniadanie robiło się mimochodem. Kto chciał ten czytał, kto chciał ten leniwił się na hamaku lub w leżaku, kto miał ochotę plewił. A kto nie miał ochoty na nic? No to mógł sobie te “nic” robić. Były spacery, brodzenie w strumieniu, zbieranie jagód, siedzenie przy ognisku i rozmowy niespieszne, bo przecież czas płynął inaczej. Nawet nasza Ewka zauważyła, że wystarczyło nie włączać telewizora i dzień wydawał się mieć 48 godzin. Grażynka rozpieszczała nas domowym ciastem drożdżowym, drożdżowymi bułeczkami nadzianymi domowymi przetworami pani Janki (jej mamy) a kluski na parze z jagodami nie miały sobie równych (chwila przerwy na otarcie sliny ściekającej po brodzie :). Każdy z nas zdołał przeczytać przywiezioną przez siebie książkę. Pytacie co u Grzesia? Caluśki tydzień nasz synek wstawał z uśmiechem i z tym samym kładł się spać padając od nadmiaru świeżego powietrza. 5-letni Dawid, syn Grażynki i Jarka, był jego najlepszym kumplem przez cały turnus :) Zaczął od pokazania Grzeskowi, jak otwierać wszystkie bramki łącznie z tą, za którą zamykana była Sara - kudłaty towarzysz naszych wakacji. Dzięki Dawidowi wiedzieliśmy gdzie jest młody, co robi, gdzie jest jego czapka. Grzesiu troszkę bał się bliskości Dawida, ale szybko się oswoił i wspólnie skakali z kamienia, gonili za wężem podlewającym ogródek, kąpali się w basenie, spacerowali w poszukiwaniu żmij leżących przy drodze ( w większości nieżywych i ciut płaskich). Grzesiu ćwiczył wytrwale codziennie - czytanie globalne, sekwencje, przeliczanie, przeciwieństwa, grafomotorykę. Były fajne momenty wspólnego budowania z klocków, gdzie Dawid wydawał młodemu instrukcje. Co prawda Grzesiowi wydawało się nie brakować towarzystwa, które chętnie zamieniłby na kiełbasę, ale Dawid nie dawał za wygraną i wciągał go we wszelkie mozliwe aktywności. Fajnie było słuchać, jak razem konspirowali. Dawid szeptał Grzesiowi na ucho: “Powiedz tacie, że chcesz iść do góry”. Młody powtarzał to Krzyśkowi, a ja śmiałam się do rozpuku :) Mam nadzieję, że dzięki Grzesiowi również Dawid nie miał zbyt wielu okazji do nudy. Kiedy jesteśmy poza domem tęsknimy za nim. Kiedy jesteśmy w domu, chcemy gdzieś wyjechać, by za nim potęsknić. Przewrotna natura człowieka. Te wakacje mają zapach drożdżowego ciasta. A w powietrzu unosi się cicha melodia “Jingle bells”. Nie, nie pomyliłam się! To wakacyjny hit “Kamesznica 2010″ :)

dsc02132-small

dsc02140a-small

dsc02151-small

dsc02162-small

dsc02178-small

dsc02186a-small

dsc02195a-small

dsc02205-small

dsc02206-small

dsc02209-small

dsc02210-small

dsc02217-small

dsc02228a-small

dsc02138-small

dsc02134-small

dsc02136-small

dsc02227-small

3 komentarzy do “Zapach wakacji”

  1. Kasia Krala 15/07/2010 o godzinie 18:14 napisał(a):

    tęsknię za błogimi wakacjami…Jeszcze te nie zaczęły się , a już mam postanowienia związane z następnymi.Będzie to agroturystyka i całe lato z Hektorkiem.
    Po prostu zazdroszczę Wam.
    Pozdrawiam serdecznie- Kasia

  2. Kasia 17/07/2010 o godzinie 13:04 napisał(a):

    To się Wam udały wakacje :)

  3. grażyna 19/07/2010 o godzinie 19:31 napisał(a):

    hej:) jakie ładne zdjęcia:) i nawet znajome:) Wczoraj było ciasto drożdżowe z jagodami, wyprawa na dziki i dłuuuuugie spacery po lesie w poszukiwaniu grzybów. Udały się dwa:) Serdecznie Was pozdrawiam:):)

Zostaw komentarz

Spam Protection by WP-SpamFree Plugin