To idzie nowe…
08.31.09
1 września. Wybuch wojny. A u nas wybuch emocji. Skrajnych. Radość ustępuje miejsca niepewności, duma stanęła za lękiem. Zagłuszyłam upływający czas wakacji totalnymi porządkami świątecznymi w sierpniu. W końcu Boże Narodzenie nadejdzie
Kuchnia aż lśni, firanki uszyte, każdy ciuch przejrzany i posortowany, papierzyska podzielone na makulaturowe i na przemiał. Boli mnie ręka. Smaczny łosoś z grila utrwalił smak wakacyjnych podbojów i już wrzesień. Zawsze za szybko. Jutro Grzesiek wkroczy do nowej sali, da się poznać nowym wychowawczyniom i kolegom. Cała jestem w stresie, choć usiłuję jak tylko mogę nie dać tego po sobie poznać. Ewa zaczyna gimnazjum. Nowy etap. Szykuję niespodziankę w postaci tyty. W końcu to pierwsza klasa hi hi hi. A że gimnazjum? Cóż. Słodycze są tak samo słodkie w każdym wieku
Ja też rozpocznę coś nowego. Nowe dzieci, nowe pierwszaki, nowe wyzwania, nowe nadzieje. Znowu będę patrzeć jak rosną, kłócą się, obrażają, płaczą i śmieją do utraty tchu. Chociaż czasami ma się ochotę uciec i biec przed siebie daleko, to jednak każdego dnia wracam uśmiechając się i mierząc z nowym dniem. Czy warto? 12 lat temu wzięłam pod swoje skrzydła dzieci, które w maju tego roku pisały maturę. Jedna z dziewcząt wspominając tamte czasy zapytała mnie: - “Wie Pani, co pamiętam z pierwszego dnia? Co było dla mnie najważniejsze? ” Oczywiście nie pamiętałam, bo każde z nas zapamiętało z tamtego okresu niekoniecznie te same momenty. - “Pamiętam, jak złapała mnie Pani za rękę i uśmiechnęła się do mnie.” Chciałabym, by moje dzieci zapamiętywały tak ważne dla nich chwile ciepło. Niech ludzie uśmiechają się do nich i zawsze podadzą rękę. Będzie dobrze, będzie dobrze, będzie dobrze… To tylko pierwszy dzień września.

Świat zamknięty w kropli, czy kropla w świecie?


POWODZENIA. My zaczynamy w przyszły wtorek :):):)
Trzymam za Was kciuki. Kiedy będziecie w Żywcu?