Złapaliśmy kawałek nieba. I nie puścimy.
09.14.09
Tyle chwil umyka a ja nie mogę znowu znaleźć czasu na opisanie ich. Wrzesień jest chyba najtrudniejszym miesiącem w roku. Wszystko trzeba upchnąć w grafiku, poukładać, dopasować. Takie życiowe puzzle. Już trzeci tydzień przedszkola za nami. Jest ok. Młody biegnie do przedszkola i wraca ciut wymęczony
Konsultacje indywidualne z nauczycielką Grzesia dały mi poczucie , że jest w dobrych rękach. Przez 2 godziny mogłyśmy porozmawiać, wymienić się spostrzeżeniami na temat Grześka, metodami jakimi pracujemy. Po tygodniu pani Ania miała tyle celnych obserwacji na jego temat, tyle pomysłów juz wprowadziła, tyle ich ma, że serce rosło i tylko objętnośc mojej klatki piersiowej nie pozwalała mu wyskoczyć z radości, że nareszcie trafilismy na osobę, która daje nami i jemu szansę. Największym komplementem było dostrzeżenie naszych wysiłków w pracy z młodym, czego często nie zauważano. Przecież sam nie osiagnąłby tak wiele, gdyby nie inni. W tym również my. Takie spotkania dają mi spokój, poczucie dobrze podjętej decyzji. To dobry początek do kolejnego etapu naszej pracy. Byłam bardzo ciekawa, jak Grzesiek funkcjonuje w grupie. Cieszyłam się, że lubi brać udział w zabawach kołowych, że jest angażowany w zabawy z mniejszych grupach, że przyzwyczaja się go do dłuższego skupiania uwagi na zajęciach, nie pozwala się na bylejakość. Włączone zostały również dzieci, jego koledzy z grupy. Panie przekazały im, jak należy wydawać polecenia Grzesiowi, jak do niego się zwracać. To właśnie jest integracja. Myślę, że mądrzy nauczyciele dają szansę na dobrą aklimatyzację naszych dzieci w przedszkolach. Dzięki nim inne dzieci nie traktują naszych jak kosmitów. Choć niejednokrotnie tak się właśnie zachowują
Trzymam kciuki za powodzenie tej kosmicznej odysei.


Zycze Wam dalszych sukcesów
Serdecznie dziekujemy
MIło, że nas dopingujecie