Koniec tego dobrego! :)
11.19.09
Niech się wreszcie te choróbska pokończą, bo inaczej nie będziemy mieli z kim pracować! Całe szczęście Anita już się wykurowała i Bakalia będzie mogła przychodzić do nas systematycznie. Grzesiu miał trochę problemów z przypomniniem sobie stwora i profilaktycznie sie ciut bał. No, ale potem wszystko przebiegało planowo.

Wkładanie chrupek do kolorowych misek , gdy zna sie kolory wcale nie było trudne.

Nawet można dać się powąchać :)

Woda. Ulubiony element dzieci i psów .
Rysował Bakalię łącząc kropki i muszę przyznać, że rozpoznałam w tym rysunku psa , a o to przecież chodziło :)) A potem padł! Oj dużo tego wszystkiego jak na jeden dzień. Teraz, gdy relacjonuję młody babrze się w ciastolinie. Chwila ciszy i odpoczynku. Potem tylko mycie rąk i zamiatanie zaschniętych okruchów. Swoją drogą znaleźć ciastolinę, która byłaby niezniszczalna - marzenie matki. Niech się nie miesza, nie zalepia wszystkiego, gdy jest rozgrzana i niech będzie do diaska jadalna!!!

Ile czasu można lepić nie tworząc niczego? W nieskończoność!

