Błogie lenistwo
06.13.09
Długi weekend. Czas lenistwa (pominąwszy wypisywanie sterty dokumentacji końcoworocznej). W ręce ściskam klucze od działki mojej cioci i serce chce mi wyskoczyć na samą myśl, że zamknę ją od środka, wytaszczę koc na trawę , będę pielić grządki, pić kawę na świeżym powietrzu i cieszyć się, że nie pada. Na razie udało nam się tam być w czwartek i podskoczyć po dzisiejszym deszczu pod wieczór. Bosko. To nic, że nie było prądu. Życzliwi sąsiedzi nastawili wodę na kawę. Powłóczyłam się po ścieżkach i rozpuściłam wici o chęci kupna działki. Brak wiadomości zwrotnych. Jutro zamierzamy wytaszczyć się tam ponownie. Nie wiem, jak właściciele to zrobia, ale kluczy od działki dobrowolnie nie oddam
Grzesiek biegał po trawsku cały boży dzień. Co prawda nie było czasu na czytanie książki, ale to nic.

Nie ma to jak tata

No i mama

O sobie nie wspomnę - pomyślał Grzesiek

