Archive for czerwiec, 2009

Po festynie

06.22.09

roznosci-0412

Tak dawno mnie tu nie było, że nawet mój komputer oprotestował wpisywane przeze mnie hasło. Chyba sprawdzał, czy ja, to ja :) W zeszłym tygodniu skorzystalismy z zaproszenia pewnego Stowarzyszenia i pojechaliśmy z Grześkiem na piknik. Ewa znowu się wymigała, bo akurat tego samego dnia mieli święto szkoły. Zrozumielismy, bo cóż może być ważniejszego od spędzenia ostatnich chwil w gronie kumpli z klasy ?  Kiedy mamy wziąć udział w takich masowych imprezach jestem strasznie poddenerwowana, bo wyprzedzam myślami to, co może się wydarzyć. Miejsce cudne, bo przy zameczku w Promnicach; pogoda - wymarzona; dzieci i rodzice nastawieni na dobrą zabawę. Najpierw chciał iść sie bawić i nawet udało się go nakłonić do złapania chusty. Podrzucalismy na niej piłkę, była kupa dobrej zabawy.

roznosci-043-small 

 Niestety po chwili nie cieszyła go zabawa w tłumie. Chciał spacerować i jeść kiełbaski. Poszliśmy więc je piec. Fotograf nie uwiecznił momentu, gdy szliśmy w kierunku przeciwnym do większości osób - Grześ, ja jego mama i tata z nogą w gipsie. Czarna rozpacz :) Grzesiek cierpliwie czekał, aż kiełbasa się upiecze zjadając w tzw. międzyczasie ciasto i wypijając sok. To skróciło mu czas oczekiwania. Warto było. Nie od dziś wiadomo, że świata uczymy się wszystkimi zmysłami. Ten środowy jego kawałek miał smak kiełabasy :)

 

Błogie lenistwo

06.13.09

Długi weekend. Czas lenistwa (pominąwszy wypisywanie sterty dokumentacji końcoworocznej). W ręce ściskam klucze od działki mojej cioci i serce chce mi wyskoczyć na samą myśl, że zamknę ją od środka, wytaszczę koc na trawę , będę pielić grządki, pić kawę na świeżym powietrzu i cieszyć się, że nie pada. Na razie udało nam się tam być w czwartek i podskoczyć po dzisiejszym deszczu pod wieczór. Bosko. To nic, że nie było prądu. Życzliwi sąsiedzi nastawili wodę na kawę. Powłóczyłam się po ścieżkach i rozpuściłam wici o chęci kupna działki. Brak wiadomości zwrotnych. Jutro zamierzamy wytaszczyć się tam ponownie. Nie wiem, jak właściciele to zrobia, ale kluczy od działki dobrowolnie nie oddam :) Grzesiek biegał po trawsku cały boży dzień. Co prawda nie było czasu na czytanie książki, ale to nic.

hpim3592-small

Nie ma to jak tata

hpim3620-small

No i mama

hpim3569-small

O sobie nie wspomnę - pomyślał Grzesiek

Chwalę się! A co mi tam :)

06.01.09

No i ogłoszono wyniki sprawdzianu szóstoklasistów( w piątek ). Biegłam na złamanie nóg do domu, żeby tylko zobaczyć minę Ewy i wyczytać z niej wszystko, a jej najzwyczajniej nie było w domu. Wyobrażacie sobie! Wbiegła chwilę po mnie z nowiną, że 35 na 40 możliwych punktów należy do niej. Drugi wynik w szkole :) No i zaczęły się kolejne schody, bo trzeba wybrać gimnazjum. Mówiły koleżanki, że dopiero “jazda” z nastolatką się zaczyna. Miały rację! Grzesiek zarządził dzisiaj pobudkę o 4.30. Udało się go utrzymać przy życiu do 20.00. Teraz śpi, mam nadzieję , w swoim łóżeczku i nie pojawi się u mnie za 2 godziny. Krzysiek pojechał poopiekować się obcą młodzieżą :) Wycieczka 2-dniowa do Zwardonia. Jutro muszę się zorganizować rano i nie zapomnieć o odwiezieniu młodego do przedszkola :)) W kuchni sajgon, bo pizza smakowała wysmienicie, ale nie ma komu posprzatać. Czy nie ma na rynku zmywarki, która sama ładuje i rozładowuje naczynia? Trzymajcie kciuki, żeby się udało.