Nie taki diabeł straszny
09.01.09
Pierwszy września i już po nim. Grzesiek popędził do przedszkola tak szybko, że Krzysiek miał problemy z pstryknięciem statycznej foty. Wrócił tak samo uśmiechnięty. Panie stwierdziły, że wszystko było ok. I bawił się z dziećmi. Cokolwiek by to znaczyło
Brawo, Grzesiu! Ewa dostała tytę - niespodziankę. Pokręciła nosem a potem uśmiechnęła się. Ten uśmiech, to po zerknięciu do tyty. Same ulubione cukierki. Te najulubieńsze na samym dnie ha ha aha . Moi pierwszoklasiści usmiechnięci od ucha do ucha. Nie zauważyłam wystraszonych dzieci ani tych zbyt przebojowych. Bardziej intrygowali mnie rodzice. Od razu można było wyłonić tych, którzy oddają swoje pociechy w szpony edukacji po raz pierwszy (pominę przedszkole, przepraszam :). Jutro caluśki dzien spędzę z moimi pierwszoklasistami, więc będzie to najlepsza okazja na poznanie ich. Niektórzy są drobni, jak mój 6-latek. Uśmiechy jednak obejmuja całą twarz od ucha do ucha. To nastraja pozytywnie. Życzę miłego drugiego dnia września.

Pod drzwiami przedszkola

Pierwszowrześniowo (dzieci juz w strojach luźnych, matka na galowo hi hi hi )

