Archive for wrzesień 2nd, 2009

Dotykanie słów

09.02.09

Kiedy nasze dzieci zaczynają mówić to tak naprawdę tylko nieliczne ze słów są dla nas ważne. Oczywiście w kategorii ważności mamy te “ważne” i “ważniejsze”. Jest więc; mama, tata, baba, pa pa itp. Potem długo nic, aż do powtórki pierwszego zakazanego słowa. Czy ktokolwiek z Was pamięta kiedy maluch powiedział : piłka albo rower? Jakoś nie chce mi sie wierzyć, że jest ktoś taki :)  Wielu rodziców dzieci z autyzmem pamięta te początki. Po nich nastąpiła długa przerwa i jak w naszym przypadku zapomnienie wielu słów już znanych. Wierzyliśmy, że nadejdzie taki dzień, kiedy Grzesiek sobie to wszystko przypomni, że nagle podejdzie do nas i cudnie gramatycznym zdaniem powie : “Mamo, czy mogłabyś mi zrobić kanapkę? Jestem głodny.” Mieliśmy jednak tę świadomość, że może nie powiedzieć już nic, że może nas nie rozpoznawać, nie wiedzieć o naszym istnieniu. Takie myśli doprowadzały mnie do obłędu. Życzliwi pomagali zagnieżdżać się im jeszcze głębiej mówiąc: “Jeśli nie zacznie mówić do 5 roku życia, nie będzie już mówił”. W porządku. Wiem, że nie zawsze czarne scenariusze się spełniają, ale jak odgonić myśli? Siedziałam z Grzesiem na kanapie i patrząc mu w twarz prosiłam o powtarzanie samogłosek. Nie wydawał z siebie żadnego dźwięku. Prosiłam. Układałam jego buzię w kształt, który mógł pomóc mu ją z siebie wydobyć. Nic. Ściskałam jego usta. Nie pozwalałam odejść z kolan. Od chciał się uwolnić z uścisku a ja w nim trwałam uparcie powtarzając: powiedz A. Nie wiedziałam, że 5-latek ma tyle siły. On płakał a ja byłam wściekła, bo cały czas tkwiło we mnie przekonanie, że nie mówi, bo nie chce, bo to jakaś forma kary dla nas. Ale za co? I nagle w tym mocnym uścisku uświadomiłam sobie, że krzywdzę własne dziecko. A może go nie krzywdzę? Przecież chcę jego dobra! Płacz zmienił tonację z “płaczu ze złości” na taki, jakiego nie słyszałam nigdy przedtem i potem. Tak jakby chciał powiedzieć: chcę, ale nie potrafię mamo. Płakałam razem z nim, tuliłam go mocno i ryczałam tak głośno, że nie potrafiłam zapanować nad swoim ciałem. Uszła ze mnie cała złość. Poczułam się tak bezsilna jak małe dziecko, jak on sam. Zaczęłam sie godzić z tym, z czym przyszlo mi się zmierzyć. Aż pewnego dnia coś zaczęło się zmieniać. Grzesiek chciał ćwiczyć. Zaczął wskazywać, czego chce. Oglądał obrazki i nazywał je po swojemu. Nie mówi o tym, co czuje. Nie poprosił mnie jeszcze o miliony rzeczy. Jednak mówi! “Tata, daj mi brzuszek”  czyt. pogilaj mnie :). “Chlebek z dżemem”, “Do łóżka, położymy się” itp. Nie opowiedział mi jeszcze jak jest w przedszkolu. Czekamy :) Dzisiaj przyszła paczka z Ruchomym Alfabetem (www.arson.pl) Możemy nie tylko czytać słowa globalnie. Możemy je układać. Możemy ich dotykać!  Czyż to nie magia? Dotykać słów. Kto z Was potrafi? :)

Tęcza w twoich rękach

Tęcza w twoich rękach