09.14.09
Tyle chwil umyka a ja nie mogę znowu znaleźć czasu na opisanie ich. Wrzesień jest chyba najtrudniejszym miesiącem w roku. Wszystko trzeba upchnąć w grafiku, poukładać, dopasować. Takie życiowe puzzle. Już trzeci tydzień przedszkola za nami. Jest ok. Młody biegnie do przedszkola i wraca ciut wymęczony
Konsultacje indywidualne z nauczycielką Grzesia dały mi poczucie , że jest w dobrych rękach. Przez 2 godziny mogłyśmy porozmawiać, wymienić się spostrzeżeniami na temat Grześka, metodami jakimi pracujemy. Po tygodniu pani Ania miała tyle celnych obserwacji na jego temat, tyle pomysłów juz wprowadziła, tyle ich ma, że serce rosło i tylko objętnośc mojej klatki piersiowej nie pozwalała mu wyskoczyć z radości, że nareszcie trafilismy na osobę, która daje nami i jemu szansę. Największym komplementem było dostrzeżenie naszych wysiłków w pracy z młodym, czego często nie zauważano. Przecież sam nie osiagnąłby tak wiele, gdyby nie inni. W tym również my. Takie spotkania dają mi spokój, poczucie dobrze podjętej decyzji. To dobry początek do kolejnego etapu naszej pracy. Byłam bardzo ciekawa, jak Grzesiek funkcjonuje w grupie. Cieszyłam się, że lubi brać udział w zabawach kołowych, że jest angażowany w zabawy z mniejszych grupach, że przyzwyczaja się go do dłuższego skupiania uwagi na zajęciach, nie pozwala się na bylejakość. Włączone zostały również dzieci, jego koledzy z grupy. Panie przekazały im, jak należy wydawać polecenia Grzesiowi, jak do niego się zwracać. To właśnie jest integracja. Myślę, że mądrzy nauczyciele dają szansę na dobrą aklimatyzację naszych dzieci w przedszkolach. Dzięki nim inne dzieci nie traktują naszych jak kosmitów. Choć niejednokrotnie tak się właśnie zachowują
Trzymam kciuki za powodzenie tej kosmicznej odysei.
09.14.09
Marek Michalak, rzecznik praw dziecka, wystąpił do Katarzyny Hall, ministra edukacji narodowej, w sprawie zmiany prawa, która umożliwiałaby zatrudnianie indywidualnego asystenta, który będzie pomagał niepełnosprawnemu dziecku podczas nauki w szkole lub przedszkolu.
«Dzięki dodatkowej pomocy więcej dzieci niepełnosprawnych mogłoby realizować naukę w szkole ogólnodostępnej» — uważa rzecznik. Jak podkreślają eksperci, byłoby to dużo udogodnienie, np. dla dzieci z autyzmem. Te dzieci podczas nauki w klasie wymagają większego zainteresowania ze strony nauczyciela. Marek Michalak dodaje, że w wielu gminach organizacje pozarządowe, powiatowe urzędy pracy i ośrodki pomocy społecznej opracowały zasady pracy takich asystentów. Natomiast o pomoc dla dziecka w szkole rodzice muszą się starać sami. Rzecznik proponuje utworzenie instytucji asystenta, który byłby do dyspozycji dziecka przez ustaloną liczbę godzin. Miałby pomagać dziecku w funkcjonowaniu w szkole lub przedszkolu i realizowaniu programu nauczania.
źródło: Gazeta Prawna
Czasami czytając o takich zrywach nie wiem czy cieszyć się, czy płakać. O rzeczach oczywistych nie powinno się dyskutować tylko je realizować. Niestety obawiam sie, że będzie więcej szumu niż efekty. A może właśnie od szumu sie zacznie a zakończy wielką burzą wokół naszych problemów? Oby tylko coś ruszyło.
09.03.09
Grzesiu usypia w naszym łóżku. Jest 22.30. Wiem, to niepedagogiczne. Jutro się poprawię. Minęly trzy dni a ja idąc po niego do przedszkola z niepokojem podchodzę pod drzwi. Po cichu. Pierwszego usłyszelismy, że w porządku. Wszystko zjadł, wołał kiedy chciał iść do ubikacji, bawił sie z dziećmi, reagował na stanowcze polecenia. Drugiego dnia - postawiono na kontakt wzrokowy. Kiedy zobaczył mnie za drzwiami chciał do mnie podejść zbyt szybko. Pani poprosiła, aby pożegnał się z kolegami. Zaproponowała, abyśmy spotykały się na indywidualnych konsultacjach , abyśmy dzieliły sie informacjami na temat Grzesia! Ktoś wyraził chęć pracy z nami. Ktoś chce nas poznać, dowiedzieć się czegoś o nas i naszej pracy! Będziemy w stałym kontakcie. W każdej chwili. Dziękuję. Tych kilka słów po cichu otwarło mi serce. Może to ten człowiek, na którego tak długo czekamy? Trzeci dzień. Podchodzę pod drzwi sali i dochodzi mnie głos pani Ani: “Siadamy na dywanie. Grzesiu pokaż wszystkim jak sie siedzi w siadzie skrzyżnym. Nie mnie. Dzieciom. Brawo.Pożegnaj się. Idziesz do domu.” Wyprostowałam się. Usmiechnęłam. Po cichu odeszłam od drzwi. Dzisiaj spotkanie w sprawie wczesnego wspomagania obfitowało w kontakty prywatno -zawodowe. Wywiad z pierwszej ręki. Mama Michałka , z grupy Grzesia opowiedziała mi to, czego Grześ nie opowiedział. Pierwszego dnia dzieci głośno się bawiły, na co Grzesiek zareagował głośniej od nich. Pani Ania wytłumaczyła dzieciakom, że bolą go uszy, gdy inni krzyczą i że trzeba zachowywać się w sali cicho. Oni mają być cicho! Nie on. :)) Po cichu wierzę, że może się udać. Tak po cichu wiem, że się uda.


