Łapa w łapę
10.05.09
Caluśki tydzień opowieści o niezwyczajnym gościu. Wskazywanie części ciała psa na rysunku i pisanie ich na alfabecie ruchomym. Sprzątanie domu i szybkość równa szybkości światła. Wypatrywanie przez okno. Są! One. Ta większa - cudownie ruda o imieniu Anita, to opiekun. Ta druga, mniejsza i na czterech łapach - bohater dzisiajszego poniedziałku. My podekscytowani jak małe dzieci, bo nie codzień odwiedza nas wielkie zwierzę. Grzesiu - totalna ignorancja! On chce układać literki. No nie! Oczy zrobił wielkie, prawie tak wielkie, jak sam psiur
Uciekał, nie chciał podejść. Anita zachęcała go powoli, nie robiąc nic gwałtownego. Sama Bakalia zachowywała sie fantastycznie. Miałam wrażenie, że cała ta sytuacja ją nudzi
Leżałą wyciągnięta na podłodze, na odległość ręki. Ożywiała się, gdy na końcu nosa zobaczyła psie jedzenie. Reagowała na każdą komendę, była delikatna i baaaardzo przyjacielska. Wybór miski spośród 4 kolorów podstawowych. Grzesiu wybrał czerwony i choć nie z ręki, karmił Bakalię wrzucając do miski odpowiednią liczbę ciasteczek, wybierając te w kształcie kości spośród kilku kształtów. Układał imię psa z liter i odczytywał je wielokrotnie. Z minuty na minute zbliżali sie do siebie, aby w końcu policzył pazury w łapach i dotykał nosa. Oglądał fotografie psów próbując dokonać wyboru psa podobnego do naszego czarnego przyjaciela. Dla kontrastu psy były czarne i białe. Młody ćwiczył zapinanie psiego ubranka z logo “Pies terapeuta” oraz smyczy i obroży. Nie odważył się na psie. Ćwiczyliśmy na sucho
Najciekawszą częścią zajęć było nalewanie wody do miski. Szkoda, że Bakalia nie była bardziej spragniona niż głodna hi hi hi. Próbowaliśmy kłaść jedzenie na stopy bawiąc się w restaurację, ale tylko moje nogi zostały umyte. Zawsze to ktoś w rodzinie czysty będzie! Dzień przyniósł mnóstwo wrażeń. Myślę, że nie tylko nam. Bakalii również. Dziękujemy, że mogliśmy go dzisiaj przeżyć. Miał wielu sponsorów

Najpierw z asekuracją

Tu już odważniej

Hej, ty juz dostałaś swoje ciastka, Bakalia :)

