Życzeniowo i uroczyście
10.13.09
Jutro święto nauczycieli, czyli tych wszystkich ludzi, którzy czegoś nauczyli nas w życiu. Przynajmniej próbowali. To od wielu lat również święto moje oraz mojego małża. Dzisiaj był kwiat, czekoladki i dyplom dla mnie, czyli laureatki plebiscytu “Ulubiony nauczyciel”. Wygrałam w kategorii “Lubi zaskakiwać” cha cha cha cha. Kilka wpisów temu napisałam, że wariatka ze mnie. Kto nie wierzył - ma teraz czarno na białym. Zaczęłam zastanawiać się, czy takie wyróżnienie, to wyróżnienie
A potem przestałam. Się zastanawiać oczywiście. Czekoladki są smaczne, bo czekoladowe, słodkie pierzyńsko i mają miliony kalorii. Można nimi zajeść każdą deprechę i smutki. Dzisiaj zajadam je bezkarnie bez powodu. Bo lubię. Postanowiłam, że jak co roku Grzesiek też wyróżni swoje Panie zwłaszcza, że tym należy się tir czekoladek. Chcę by mnie lubiano, więc tego im nie zrobię

Kartki powstały. Sztuk trzy. Najpierw napisałam na kartce słowa życzeń. Grzesiek ułożył je z alfabetu ruchomego. Potem było “pstryk” i szybka edycja. Na pierwszej stronie poprawił kwiatki łącząc kropki. Kartki gotowe. Mama tylko wszystko nalepiła i dodała kolorowy pasek.

“Rozpoznać szczęście, kiedy leży u twych stóp, mieć odwagę i zdecydować i pochylić się, chwycić je w dłonie… i zatrzymać. To mądrość serca. Mądrość, która jest tylko logiką, to mało…” / Marc Levy/
Dziękujemy w imieniu Grzesia i reszty rodzinki wszystkim nauczycielom, których spotkaliśmy na swojej drodze za czas, jaki dzielili z nami, za mądrość, w której potrafili zrozumieć nasze rozterki, ból, zatroskanie, za uśmiech i optymizm, jakim dodawali nam wiary, że jutro też jest dzień, za pomocną dłoń, jaką zawsze do nas wyciągali, gdy inni swoje chowali w kieszeniach, za wiedzę, jaką wlewali w nasze głowy, za spokój, jaki wlewali w nasze serca.Wszystkim Wam, którzy uczycie nas jak wstać, gdy chciałoby sie tylko jeść te pierzyńsko depresyjne czekoladki! Dziękujemy Wam. Bądźcie z nami nie tylko od święta. Ściskamy.

