Dzień Anioła Stróża - 2 października
10.04.09
Każdy go ma. Nawet jeśli zaprzecza temu, to i tak podświadomie wierzy. Racjonalnie myśląc nie widzimy skrzydlatych postaci stojących za nami - fakt. Myśląc sercem, doświadczając wzruszeń, spotykając się z życzliwością wierzymy, że ktoś/coś sprawiło, że znaleźliśmy się w tym właśnie miejscu, o tym właśnie czasie, że właśnie tego dnia nie udało nam się zdążyć na autobus… Tyle w naszym życiu przypadków, ale przecież one tworzą naszą codzienność. Nie można zaplanować życia takim , jakim chciałoby się je przeżyć. Nie dość, że potwornie czasochłonne by to było to i tak przeznaczone dla osób, które mogłyby się tym zająć zawodowo. No bo przecież my, nie mamy czasu na ŻYCIE a co tu dopiero mówić o jego planowaniu
Anioły są. Nie zamierzam tego udowadniać. Każdy ma takiego anioła, na jakiego sobie zasłużył cha cha cha. Mój anioł pozwala mi zasnąć i wyciąga mnie za uszy z łóżka. Dzięki niemu kąciki ust podnoszą się do góry nawet w momencie, gdy grawitacja chce dominować. Podsyła pozytywne myśli do ucha, wystukuje mój numer telefonu palcem przyjaciół, wkłada do koszyka dłońmi mojego małża krem krówkowy, który potem wyjadam łyżeczką, robi twarożek z rzodkiewką i cynamonem(new!) rękoma mojej Ewy… I ma najpiękniejszy uśmiech na świecie. Grześkowy.
Anielica Krysia, co ma w grochy misia - podarowana na aukcje przez Dagmarę z Gryfina. Dziękuję. Nie mam pojęcia, jak ja się z nią rozstanę. Nie pzoostaje mi nic innego, jak uszyć sobie własną.
http://zaklinaczkawnetrz.blogspot.com/2009/10/anielica-krysia-co-ma-w-grochy-misia.html

