Kraków
11.14.09
Końcówka listopada zbliża się szybko. To dla nas czas kolejnej wizyty w Krakowie. Czas podsumowania naszej pracy z Grzesiem i jego osiagnięć. Zawsze z niecierpliwością czekamy na to spotkanie, bo to oznacza ładowanie baterii. Nawet jeśli coś nie będzie doskonałe usłyszymy, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Grzesiu pracował m.in. nad rozróżnianiem kolorów podstawowych. Tyle razy odgadywał je a teraz już je nazywa. Czasami mówi : kolor słońca
Taki mały-wielki sukces. Od kilku dni był jakis taki niewyraźny. Niby nic mu nie było, ale odpoczywał po powrocie z przedszkola, co nie jest zwyczajne. No i wyszło szydło z worka! Dzisiejszej nocy miał goraczkę, a to nie wróżyło dobrze. Cały dzień był jednak uśmiechnięty a spacerek w słońcu naładował go energią. Jutro szykujemy się do nagrywania programu, który wyślemy do naszych terapeutek. Chciałabym pokazać go w trakcie zajęć, ale jeszcze nie rozgryzłam, jak zamieszcza się filmy. Dowiem się
W przedszkolu nauczycielki chwalą go. Dostrzegają jego i naszą pracę, a to takie ważne. Dzisiaj spotkałam mamę Dominika, który też choruje na autyzm. Chłopcy chodzą do innych przedszkoli, ale łączy nas wiele spraw. Jedna z nich jest nauka szkolna naszych dzieci. Dominik, tak jak trójka innych dzieci, jest odroczona od obowiązku szkolnego, ale kiedys przyjdzie ten czas, że trzeba będzie pójść do szkoły. Do jakiej ? Tworzy się pismo do władz miasta, które wspólnie z dyrektorem jednej ze szkół podpiszemy my - rodzice. Chciałabym, aby Grzesiu trafił do szkoły przygotowanej do pracy z nim, z dobrym zapleczem, gdzie specjaliści odciążą nas od wożenia go po mieście z jednego miejsca do drugiego, bo znajdzie pomoc w jednym. Tak bardzo chciałabym móc o tym nie mysleć. Może już niedługo będę o tym krzyczeć tu - na blogu - z radości?

