Archive for listopad 17th, 2009

Huśtanie, skakanie, jeżdżenie…

11.17.09

Jesienna pogoda nie sprzyja długim spacerom popołudniowym. Można zagubić dziecko w ciemności, albo przyprowadzić do domu nie swoje :) Można nie znaleźć drogi powrotnej do domu, a tam gorąca herbata czeka :(  Można załatwić dziecko i siebie na amen, jeśli wiaterek okaże się być wiatrem z deszczem. Często trzeba się zmuszać do czegokolwiek, bo dzień wydaje się być taki krótki. Choróbsko powaliło Anitę - właścicielkę Bakalii, L-4 przytrzymało w domu Alę - logopedkę no więc nic dziwnego, że i Grzesiek walczy każdego dnia z siłami starającymi się go połozyć do łóżka. Dzisiaj był tak zmęczony po powrocie z przedszkola, zajęciach SI oraz z psychologiem, że najzwyczajniej w świecie poszedł spać. Na własne życzenie. Szykuje się więc długie siedzenie nocne :)

hpim4521-mediumhpim4513-mediumhpim4482-medium

Lubi te zajęcia ruchowe, bo w domu tylko bujak ikeowski. Tak więc szykują się zakupy przyrządów do ćwiczeń. Jest ich tak dużo, że trzeba naradę rodzinną urządzić i przemyśleć na co wydać fundusze. Może ułatwi nam to diagnoza przetwarzania sensorycznego :) Zwykły przypadek sprawił, że na stronie fundacji Bakalii znalazłam link z informacją o Centrum Terapeutyczno-Edukacyjnym INTEGRA. W moim mieście! Nie mam pojęcia, jak długo są na rynku. Jeśli długo, to straszne, że do nich nie dotarłam. Jeśli niedawno się pojawili, to miałam nosa, że wpadłam na ich link. W przyszłym tygodniu będę wiedzieć więcej. Nie jestem w stanie spędzać godzin pisząc emaile z pytaniami. Muszę je zadać osobiście. Mają ciekawą ofertę, choć płatną :( Grzesiu mógłby mieć przeprowadzoną profesjonalną diagnozę SI a my wskazówki do pracy. Kolejnej porcji ćwiczeń w domu.  Mógłby rozwijać umiejętności społeczne w 4-osobowej grupie dzieci. Fajnie byłoby mieć to, czego tak długo szukałam. Tyle dobrych chwil w tym tygodniu. Grzesiek świetnie pracuje. Nakręcilismy film do Krakowa a na nim godzinną, nieprzerwaną pracę. Wiem, że tylu rzeczy jeszcze nie potrafi, ale w takich chwilach powinnam puszczac sobie nasz pierwszy filmik z ćwiczeniami sekwencyjnymi, na którym próbujemy usadzic Grześka w miejscu. Udawalo się go spacyfikować tylko wtedy, gdy był zawinięty w słynnego “nalesnika”, czyli rulon z koca. Tego było nam wszystkim potrzeba! :)))  Znowu się uśmiechnęłam.