Z życia wzięte
11.29.09
Scenka 1
miejsce: supermarket
czas: popołudnie
osoby: mama, tata, Grzesiu, klienci sklepu
Mama z Grzesiem zabiera koszyk i zmierza w strone półki z napojami, aby zająć ręce dziecka oraz jego uwagę. Tata w tzw. międzyczasie robi zakupy kierując wózkiem sklepowym. Rodzina jeść musi! W końcu piątek jest a po nim niechybnie nastanie weekend. Grzesiu jest niezadowolony, zmęczony i nie ma najmniejszej ochoty na zakupy. No chyba, że na sok. Najpierw jednak mama trafia na półkę dla kotów, które to też jeść muszą. Wkłada do koszyka 2 worki suchej karmy oraz 3 puszki i biorąc synka za rękę kieruje sie w strone półek z sokami. Grzesiu nadal marudzi. Nie wyrywa się, nie krzyczy, ale wyraża niezadowolenie. Zza półki wyłania się klientka. Kobieta zwraca sie do Grzesia, nie zwracajac się jednak do mamy. Mówi: Mój wnuk ma 14 miesięcy i…. Mama dalej nie słucha i z szerokim uśmiechem zwraca się do pani-dobrej rady: Może Pani do niego nie mówić. I tak nie rozumie
Pani: Przepraszam. Wyraźnie zmieszana
Scenka 2
miejsce: mieszkanie Grzesia
czas: godziny ranne
osoby: mama, rejestratorka przychodni wielospecjalistycznej
Mama dzwoni do przychodni, aby po raz kolejny zarezerwowac termin wizyty u neurologa. Rejestracja jest utrudniona o tyle, że zapisy prowadzone są wyłącznie w ostatnią sobotę miesiaca. Nie można się dodzwonić. Najlepiej być osobiście ustawiając się w kolejce przed otwarciem. I tak uciekają kolejne miesiące. Mama właśnie przypomniała sobie, że to dziś jest ten dzień! Łapie za telefon. Zajęte. Wykręca numer ponownie. I ponownie. Udaje się!
Mama: Chciałabym zarejestrować syna do neurologa , do p. dr S. Na grudzień.
Rejestratorka: Niestety nie ma już miejsc.
Mama: Mam pilna sprawę. Musze zaszczepić syna do końca grudnia, ale nie wiem czy mogę. Chciałabym się skonsultować.
Rejestratorka: W takiej błahej sprawie ? To można u pediatry załatwić. (wyraźnie zniecierpliwiona, ponieważ dzwoni kolejny telefon)
Mama: Sprawa nie jest błaha, ponieważ syn jest dzieckiem autystycznym. Pod opieka pani doktor.
Rejestratorka: Acha, to proszę próbować przed 8 lub po 14. Może pani dr Panią przyjmie.
Mama: Proszę o zajęcie terminu styczniowego.
……….
Wnioski:
Ludziom przechodzącym obok nas wydaje się, że wiedzą o nas samych więcej niż my. Widząc jeden moment podsumowują nasze życie, nas, metody wychowawcze. Chcieliby dać nam lekcje wychowania nawet wtedy, gdy o nia nie prosimy. Kiedy prosimy o pomoc udają, że nie słyszą albo dają odczuć, żę pomimo ich wskazówek i “ogromnego” zaangażowania nic się nie dzieje. I już wiadomo, że wina leży po naszej stronie. Jak to dobrze! Panie rejestratorki niech zajmą się rejestrowaniem a lekarze leczeniem ![]()
Prośba:
Drodzy obserwatorzy, gdy zobaczycie dziecko, które marudzi, płacze, nawet rzuca się na ziemię (i takie dzieci się zdażają) podejdźcie do rodzica i zapytajcie, czy możecie pomóc. Może trzeba podać coś z półki? Nie komentujcie zachowania dziecka. Nie porównujcie swoich doświadczeń z naszymi. Może okazać się, że nie można ich porównać. Reagujcie, gdy widzicie dzieci bite przez rodziców na ulicach (klaps dyscyplinujący?) i szarpiących je. Nie odwracajcie wtedy głowy i nie przechodźcie na druga stronę. Zdobądźcie się na przeproszenie, jesli Wasze uwagi sprawią nam przykrość lub będą nietrafione.

