11.20.09
Bajkowa Fabryka ogłosiła konkurs dla dużych i małych. Zmobilizowani cudnymi nagrodami oraz możliwością pokazania wytworu światu postanowiłam zachęcić naszego Grześka do pracy. Świat nie może przecież czekać!
Młody wyspał się popołudniu, więc zorganizowanie mu wieczoru było jak najbardziej celowe. Plastelina została zlokalizowana w setnym czy też sto pierwszym pudełku. Kartkę odnaleziono w zbiorach “przydasiów” mamy. Na co czekać. Przystąpiliśmy do pracy. Najpierw pomysł. On jest zawsze najważniejszy….Pomysł….No to, co się lęgnie w głowie! Ale tu łikend przecież się rozpoczął, a wtedy funkcja “myślenie”, jest na wyczerpaniu. Ok. Misia narysować ołówkiem trzeba. Narysowano. Nawet do misia to to podobne
Plastelinka dobrana i tadam!

Miś w całej okazałości.

Artysta przy pracy.

I to twórcze skupienie!

Podoba się Wam? :)
11.19.09
Niech się wreszcie te choróbska pokończą, bo inaczej nie będziemy mieli z kim pracować! Całe szczęście Anita już się wykurowała i Bakalia będzie mogła przychodzić do nas systematycznie. Grzesiu miał trochę problemów z przypomniniem sobie stwora i profilaktycznie sie ciut bał. No, ale potem wszystko przebiegało planowo.

Wkładanie chrupek do kolorowych misek , gdy zna sie kolory wcale nie było trudne.

Nawet można dać się powąchać :)

Woda. Ulubiony element dzieci i psów .
Rysował Bakalię łącząc kropki i muszę przyznać, że rozpoznałam w tym rysunku psa , a o to przecież chodziło :)) A potem padł! Oj dużo tego wszystkiego jak na jeden dzień. Teraz, gdy relacjonuję młody babrze się w ciastolinie. Chwila ciszy i odpoczynku. Potem tylko mycie rąk i zamiatanie zaschniętych okruchów. Swoją drogą znaleźć ciastolinę, która byłaby niezniszczalna - marzenie matki. Niech się nie miesza, nie zalepia wszystkiego, gdy jest rozgrzana i niech będzie do diaska jadalna!!!

Ile czasu można lepić nie tworząc niczego? W nieskończoność!
11.17.09
Jesienna pogoda nie sprzyja długim spacerom popołudniowym. Można zagubić dziecko w ciemności, albo przyprowadzić do domu nie swoje
Można nie znaleźć drogi powrotnej do domu, a tam gorąca herbata czeka :( Można załatwić dziecko i siebie na amen, jeśli wiaterek okaże się być wiatrem z deszczem. Często trzeba się zmuszać do czegokolwiek, bo dzień wydaje się być taki krótki. Choróbsko powaliło Anitę - właścicielkę Bakalii, L-4 przytrzymało w domu Alę - logopedkę no więc nic dziwnego, że i Grzesiek walczy każdego dnia z siłami starającymi się go połozyć do łóżka. Dzisiaj był tak zmęczony po powrocie z przedszkola, zajęciach SI oraz z psychologiem, że najzwyczajniej w świecie poszedł spać. Na własne życzenie. Szykuje się więc długie siedzenie nocne



Lubi te zajęcia ruchowe, bo w domu tylko bujak ikeowski. Tak więc szykują się zakupy przyrządów do ćwiczeń. Jest ich tak dużo, że trzeba naradę rodzinną urządzić i przemyśleć na co wydać fundusze. Może ułatwi nam to diagnoza przetwarzania sensorycznego
Zwykły przypadek sprawił, że na stronie fundacji Bakalii znalazłam link z informacją o Centrum Terapeutyczno-Edukacyjnym INTEGRA. W moim mieście! Nie mam pojęcia, jak długo są na rynku. Jeśli długo, to straszne, że do nich nie dotarłam. Jeśli niedawno się pojawili, to miałam nosa, że wpadłam na ich link. W przyszłym tygodniu będę wiedzieć więcej. Nie jestem w stanie spędzać godzin pisząc emaile z pytaniami. Muszę je zadać osobiście. Mają ciekawą ofertę, choć płatną
Grzesiu mógłby mieć przeprowadzoną profesjonalną diagnozę SI a my wskazówki do pracy. Kolejnej porcji ćwiczeń w domu. Mógłby rozwijać umiejętności społeczne w 4-osobowej grupie dzieci. Fajnie byłoby mieć to, czego tak długo szukałam. Tyle dobrych chwil w tym tygodniu. Grzesiek świetnie pracuje. Nakręcilismy film do Krakowa a na nim godzinną, nieprzerwaną pracę. Wiem, że tylu rzeczy jeszcze nie potrafi, ale w takich chwilach powinnam puszczac sobie nasz pierwszy filmik z ćwiczeniami sekwencyjnymi, na którym próbujemy usadzic Grześka w miejscu. Udawalo się go spacyfikować tylko wtedy, gdy był zawinięty w słynnego “nalesnika”, czyli rulon z koca. Tego było nam wszystkim potrzeba! :))) Znowu się uśmiechnęłam.