Archive for styczeń 26th, 2010

Zapomniałam napisać

01.26.10

a przecież to takie ważne. Nasz mody brał udział w przedstawieniu z okazji Dnia Dziadka i Babci. Nauczyliśmy się wierszyka :) , wystroiliśmy jak na prawdziwego faceta przystało i poszedł zawojować świat. Wielką pokusą okazały się stojące na stołach ciasteczka. Dopóki pani Ani stała za nim i trzymała jego ręce, wszystko było pod kontrolą. Musiała jednak oddalić się na chwilkę a “chwila” to dla Grześka jak 14-dniowy turnus w czasie którego można robić co się tylko zamarzy. Tak więc ciastka zostały zdobyte z radością równą zdobyciu Korony Ziemi :) Niedługo spotkam się z wychowawczynią Grzesia. Czekam na to w napięciu. Chciałabym usłyszeć, że daje sobie radę, że jest dobrze. Dałoby mi to poczucie że nie zmarnowaliśmy czasu.

Lata świetlne…

01.26.10

mnie tu nie było. Tyle rzeczy się dzieje. Zima ogarnęłą całą Polskę a ja cieszę sie tylko, że nie mieszkamy nad Bugiem a jedynym zbiornikiem jest nasze Paprocańskie Jezioro. Mróz ściął w weekend taki, że niezbyt chciało się nos wychylać. Każdy argument, żeby zostać w domu był dobry. A że w papierzyskach tonęłam, więc przed południem chłopaki na spacer poszły same. Pozazdrościłam jednak słoneczka za oknem i drugi spacer uskuteczniliśmy wspólnie. Śnieg skrzył się aż do bólu oczu, ludzi niezbyt dużo. Kierunek marszobiegu wyznaczał Grzesiek. Brakowało nam tylko kijków do north walkingu. Niestety nie udało nic się ulepić. Plusem był jednak brak dzieci na placu zabaw. Caluśka zjeżdżlnia dla nas ! Po około 40 minutach wiedziałam dlaczego :) Zaczęły boleć mnie czubki palców u rąk . Jak to dobrze, że mieszkamy bliziutko.

dsc01512-medium

dsc01513-medium

dsc01521-medium

dsc01523-medium