Tańce, hulanki, swawole..
02.07.10
Rozsmakowaliśmy się w balach i byłoby niepoważnym nie skorzystać z kolejnej okazji
Tak więc strój włóż! Do zabawy marsz! Był wodzirej, zabawy z innymi dziećmi, a dla matki spotkanie z innymi rodzicami, na które oczywiście nie ma kiedy indziej czasu. Grzesiu bawił się przednio, jednak dzień był zupełnie zwariowany. Najpierw przedszkole, potem zajęcia SI, odebranie Krzyśka spod szkoły, szybkie wrzucenie kanapek, spakowanie stroju i jazda. Zaneleźć miejsce przed MDK-iem to wyczyn godny najwyższych wyróżnień. Nam się udało
W zeszłym roku Grzesiu wytrzymał na balu 10 minut po czym stwierdził “drzwi, drzwi” i tyle było zabawy. W tym roku wytańczył caluską godzinę bez uciekania z naszych rąk, dotrwał do najważniejszej części imprezy (czyt. poczęstunku), zdążył oblać się sokiem i zakończył swój udział słowami “Tata, daj mi połóż do łóżeczka”. No więc pojechalismy się położyć. Ostatnio pojawiły się nowe zwroty. Leżąc w łóżku woła : “Mamo, połóż się do łóżka. Chodź do łóżka”. jeszcze nie tak dawno było : “do łóżka, do łóżka”. Fajnie słyszeć, że jest się potrzebnym .




