Archive for luty 15th, 2010

Far away

02.15.10

No i wyjechali. W sobotę. Wygoniłam ich szybko, bo drogi zasypane śniegiem i w Bielsku remonty. Okazało się, że nie było tak źle i mieli sporą nadwyżkę czasu. Sprzątanie po poprzednim turnusie zaczęto od pokojów 3-osobowych, więc musieli poczekać. Krzysiek relacje dnia zdaje mi wieczorami :) Kiedy tylko wyjechali, chciałam żeby już wrócili. Tak już mam. Kiedy są to wszystko mnie irytuje. Kiedy ich nie ma - irytuje mnie jeszcze bardziej ! Zaraz zaczęłam porządki. Takie porządkowanie gniazda. Nie mogłam w nocy zasnąć. Wiem już, że aby odpocząc powinnam spakować walizkę i wyjechać. Ciągle wyszukuje sobie jakieś zajęcia. Całe szczęście chłopcy dają sobie radę i Grzesiek oswoił basen, bo choć miał to być atut wyjazdu początkowo wydawało się, że nawet woda nie będzie czymś, co sprawi mu radość. Na turnusie praktycznie wszystkie dzieci to ADHD-owcy, co zmartwiło mnie dodatkowo. Młody ma asystenta-cienia, który bierze z nim udziała w zajęciach, ale i Krzysiek nie narzeka na brak zajęć. A to warsztaty dla rodziców, a to zajęcia grupowe, spacer, basen. Grzesiek usypia ok. 21.30 po dniu pełnym wrażeń, choć wczoraj śmiał się o tej porze w niebogłosy. Matka za to nadrabia zaległości kawowe i filmowe. Jak nie kino, to wideowypożyczalnia. Zasypiam w doborowym towarzystwie. Jak nie Almodovar, to inny inteligent :) Mam nadzieję, żę moi faceci śnią o jakichś super blondynkach. Dla jednego niech to będzie Jasnowłosa, dla drugiego może… hm..może ja w blond peruce? cha cha cha

 P.S. Okazuje się, że “zdiagnozowana” przez mojego małża grupa ADHD-owców, to dzieciaki z Aspergerem. Uspokoiłam się trochę, bo daje to szansę porównań dla mojego faceta. Będzie mi łatwiej tłumaczyć z czym to się je :)