Czy można się śmiać …
03.18.10
z dzieci niepełnosprawnych? Może lepiej zapytać “z dziećmi”? Pytanie nie jest tu istotne. Odpowiem- można! Wzięłam ją do ręki i śmiech z samego śmiechu wymalował mi się na twarzy. Potem refleksja, że to przecież historia o mnie! Pisana tak prostym językiem i tak bardzo refleksyjna. Wiem, że nie powinnam jej kupować, bo ma niewiele stron, bo jest droga (24,90zł), bo nie mam i tak czasu na czytanie, bo limit wydatków na ten miesiąc się zbliża, a trzeba przeżyć jeszcze 2 tygodnie. Wiem! Ale musiałam ją mieć. Iluzorycznie starłam poczucie winy, bo zamówiłam online przez Empik i zaoszczędziłam ok. 2 zł
Pozwólcie, że czasami będę Was raczyć fragmentami życia Jeana - Louisa Fournier’a z książki “Tato, gdzie jedziemy?” . Czasmi humor to czarny, ale uwierzcie mi i taki sama mam w głowie. Trzeba oczyścić myśli, przetrzeć nowe tory dla pozytywnych wibracji, wypieprzyć w nicość natręctwa o czarnej przyszłości. “Mówiąc o dzieciach uposledzonych, ludzie przybierają minę stosowną do okoliczności, jakby mówili o katastrofie. Chciałbym spróbować choc raz mówic o was z usmiechem. Śmieszyliście mnie często i nie zawsze mimowolnie. Dzieki wam miałem przewagę nad rodzicami dzieci normalnych. Nie kłopotałem sie na przykład o wasze studia ani o przyszły zawód. Nie musielismy się wahac i wybierać między kierunkami ścisłymi a humanistycznymi. Ani martwic się, co też będziecie robili później, ponieważ tego akurat dowiedzielismy się szybko: nie będziecie nic robili. (…) Niechaj ci, którzy nigdy nie bali się, że będą mieli nienormalne dziecko, podniosą rękę. Nikt nie podniósł ręki. Wszyscy myśla o tym, jak myśli się o trzęsieniu ziemi, jak mysli się o końcu świata. Jak myśli się o czymś, co zdarza się tylko raz. Ja końca świata zaznałem dwukrotnie” (autor jest ojcem dwójki chłopców - Mathieu i Thomasa, którzy są upośledzeni fizycznie i umysłowo).
Przypomniałam sobie chwilę, gdy Grzesiek wyłonił się na rękach lekarzy znad zielonej chusty. Nie było ważne, czy to chłopeic, czy dziewczynka; czy ma zielone czy czarne włosy. Pierwszym moim pytanie było: Czy jest zdrowy? Niedługo odwiedzimy naszych terapeutów Krakowie, spotkamy się z lekarzem homeopatą i rozpoczniemy przerwane w listopadzie spotkania z Alą- naszą logopedą. Niech tylko przyjdzie wiosna! Te spacery w wodzie po kostki i rozsiane po trawnikach psie kupska doprowadzają mnie do rozpaczy! Przy życiu trzyma mnie tylko myśl, że jutro piątek a Mariolka porwie mnie do kina na film ambitny ![]()
P.S. Chciałabym pokazać Wam naszego Grześka, ale nie znalażłam dość czasu, aby zapoznać się z techniką. Już wkrótce. Obiecuję











