Poświątecznie
31/12/11
Oj leniwie płynie nam czas. Za oknem szaro-buro a my tak bardzo liczyliśmy na śnieg za oknem podczas świąt. Nagadaliśmy się o lepieniu bałwana i zjeżdżaniu na sankach a śniegu jak na lekarstwo
Cóż, nie można mieć wszystkiego. Wigilię spędziliśmy u siebie. Niespiesznie, bez zdenerwowania, choć z nostalgią zasiedliśmy do stołu. Nie umiałam złożyć wylewnych życzeń moi najbliższym, co w moim przypadku jest czymś niezwykłym. W takich wyjątkowych momentach uświadamiam sobie, że tak naprawdę mam wszystko, czego mi potrzeba. Reszta jest tylko miłym dodatkiem do życia. Grzesiu spróbował nawet barszczu, choć uszek jak zwykle nie tknął. A przecież to miniatura pieroga,które bardzo lubi. Za to nad kapustą z grzybami trzęsły mu się uszy. Powiem Wam w sekrecie, że robię ją już taką dobrą, jak moja mama
Prezenty trafione w dziesiątkę. Cieszył się każdy. O to przecież w świętach chodzi. O radość, uśmiech i błogie lenistwo przeplatane podjadaniem z lodówki.





Szukamy adresata :)



Kulodrom Grześka - hit wśród prezentów




